podnośniki koszowe

Na budowie – wynajęte podnośniki koszowe

Pracuję na budowie i szef często zleca nam sprowadzenie maszyn na teren budowy. Wie, że może nam ufać i będziemy umieli je zorganizować. Ostatnio zadzwonił do mnie rano prosząc, żebym znów się tym zajął, bo z rana go nie będzie w pracy.

Podnośniki koszowe – potrzebne nam na budowie

podnośniki koszowe

Spytałem, co dokładnie ma na myśli, a on odparł, że przydałyby się ze trzy  podnośniki koszowe Warszawa wynajem i może jedna zwyżka. Powiedziałem mu, że nie ma problemu. Jadąc do pracy skręciłem w boczną uliczkę prowadzącą do dużej hurtowni maszyn, która prowadziła także usługi alpinistyczne. Hala, w której się znalazłem, była naprawdę ogromna, ale zauważyłem z daleka jakiś napis i postanowiłem do niego podejść. Okazało się, że to właśnie jest miejsce, w którym odbywa się wynajem podnośników koszowych. Podszedłem do mężczyzny stojącego najbliżej i spytałem go o to, a on odpowiedział twierdząco. Powiedziałem, że to nasz szef zamawia, a on uśmiechnął się ze zrozumieniem – mój szef telefonował do niego z rana i uprzedził, że po to przyjdę. Zawołałem kolegów, żeby zajęli się podnośnikami, a sam wziąłem się za transport zwyżki. Gdy dotarliśmy na budowę, szefa wciąż nie było, musiał więc mieć coś bardzo ważnego do zrobienia. Rozdzieliłem pracę pomiędzy kolegów i zaczęliśmy pracować. Szef pojawił się po jakiejś godzinie. Na jego twarzy było widać zmęczenie i coś w rodzaju troski. Podszedł do mnie pytając, czy dałem sobie ze wszystkim radę. Kiwnąłem głową twierdząco, a ten poklepał mnie po ramieniu i przyznał, że jest ze mnie dumny. Potem wyjaśnił, że musiał zawieźć żonę do szpitala, ponieważ od rana miała silne bóle brzucha. Podejrzewa woreczek żółciowy, ale wciąż jeszcze nie wiadomo – zajrzy do niej po pracy. Powiedziałem mu, że może spokojnie dziś zostawić wszystko na mojej głowie – niech lepiej jedzie potrzymać żonę za rękę zanim będą ją operować.

Uśmiechnął się z wdzięcznością i właśnie tak zrobił. Koordynowałem tego dnia na terenie budowy i muszę przyznać, że czuję się w tym całkiem nieźle. Być może szef to doceni i pomyśli o jakimś awansie, na który liczę już od dłuższego czasu.